Tytuł: "Love, Rosie"Autor: Cecelia Ahern
Wydawca: Akurat
Ilość stron: 512
Rok wydania: 2014
Sięgnęłam po tę książkę ze względu na to, że wiele osób polecało mi ją, oraz opowiadali, że film na jej podstawie jest bardzo śmieszny. Lubię takie lekkie lektury, w których tak jak w "Love, Rosie" występuję wątek miłości, tęsknoty i wielkiej przyjaźni, która trwa dziesiątki lat.
Cecelia Ahern - urodziła się w 1981 roku w Dublinie. To absolwentka Griffith College w Dublinie. Irlandzka pisarka, laureatka nagrody Glamour Award, pisarka roku. Zadebiutowała w 2004 roku powieścią "P.S. Kocham cię", która szybko stała się bestsellerem.
Książka ukazuje prawdziwe życie dorosłych które nie jest usłane różami, mimo to są momenty gdzie naprawdę można się pośmiać z błahych sytuacji. Alex i Rosie to główni bohaterzy powieści, akcja toczy się w stolicy Irlandii- Dublinie. Są przyjaciółmi od 5 roku życia, mimo to gdy są nastolatkami, muszą się rozstać ponieważ rodzice Alexa wyprowadzają się do Bostonu. Kilometry jednak ich nie rozdzielają, komunikują się ze sobą za pomocą poczty elektronicznej. Pozazdrościć można głównym bohaterom, wytrwania wielu lat bez siebie u boku, mimo tego, że odwiedzali się ze względu na wielkie okoliczności, jest to wielki sprawdzian dla ich przyjaźni. Książka co chwila zaskakuje obrotami spraw bohaterów, co sprawia, że jest nieprzewidywalna i zaskakująca. Emocje związane z czytaniem tej książki są wprost nie do opisania. Kilka razy zdarzyło mi się, że miałam łzy w oczach, ponieważ było mi szkoda Rosie, która miała naprawdę ciężko w życiu oraz miała wielkiego pecha, tak więc pozwoliłam sobie ją nazwać "Pechową Rosie". Zdziwiło mnie to, że książka jest w postaci email'i skierowanych do głównej bohaterki, od przeróżnych osób, mimo tego szybko przyzwyczaiłam się do takiej formy, chodź na początku denerwowałam się z tego powodu. Warto również wiedzieć, że książka kiedyś nosiła tytuł "Where Raibows End" (pol. tłum. "Na końcu tęczy")
Dziękuję za poświęcony czas :), proszę również o pozostawienie po sobie komentarza, ponieważ one najbardziej mnie motywują do dalszej pracy.
Życzę miłego i czytelniczego dnia :)
Niestety nie czytałam książki, ale oglądałam film i był naprawdę przyjemny, więc po Twojej recenzji domyślam się, że książka kilka razy lepsza :) Ciekawy blog, trafia w moje zainteresowania, dlatego będę zaglądały tu bardzo często. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńhttp://youcanbeglorious.blogspot.com/
dziękuję kochana, ja na twój również zaglądnę :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMam zamiar przeczytać tę książkę już od dłuższego czasu, ale jakoś tak wciąż się mijamy. Mam nadzieję, że w czerwcu znajdę na nią czas. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Kalorka czyta
Rzeczywiście w czerwcu i przez całe wakacje będzie sporo czasu na czytanie ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję i nawzajem
ja oglądałam film , jest genialny *.*
OdpowiedzUsuńZapraszam: http://velina-blog.blogspot.com/